Spójrzmy teraz na ukazanie życia codziennego biedoty, szarych ludzi ukazanych w „Ludziach bezdomnych” Stefana Żeromskiego. Warszawa opisana przez Żeromskiego ma dwa oblicza. Piękne dzielnice-okolice Ogrodu Saskiego, placów Bankowego i Teatralnego i głównych arterii miasta: Marszałkowskiej i Alei Ujazdowskich - są zamożne, rzęsiście oświetlone, przechadza się po nich bogato ubrane, zamożne i zadowolone z siebie „towarzystwo”. Kontrastem dla tej części miasta są miejsca takie, jak ulica Krochmalna - linia demarkacyjna jest prawie niezauważalna: Judym mija ogród i plac za Żelazną Bramą, i wchodzi w dzielnicę nędzy. Okolice Krochmalnej zostały przedstawione z naturalistyczną dokładnością- czytelnika poraża nędza i brzydota. Żeromski wielokrotnie podkreśla panujący tu zaduch i fetor (jakże inny od aromatu perfum obecnego w Ogrodzie Saskim). Słowem najlepiej określającym to miejsce jest nędza: nędzne i pozbawione towarów są sklepy, ludzie przypominają żebraków, wszędzie można dostrzec chorych i zniedołężniałych. Nędzarze snują się po ulicach prawie nadzy, nikt o nich nie dba. W domu, gdzie niegdyś mieszkał Judym, jedna z rodzin przywiązuje codziennie do metalowego haka w podłodze szaloną babkę - kobieta wyje jak zwierzę, Judyma przeraża jej dziki, oszalały wzrok. Kontrast pomiędzy sytym, zadowolonym z siebie „wielkim światem” a dzielnicą wykluczenia, jaką jest Krochmalna, ma podkreślać wagę decyzji Judyma. Dzięki wysiłkowi ciotki udało mu się wyrwać z tego piekła i zdobyć wykształcenie - teraz chce wykorzystać swe zdolności pomagając biedakom, ponieważ uważa, że w ten sposób spłaci swój dług względem społeczeństwa. Powieść Żeromskiego jest oskarżeniem elit obojętnych na otaczającą je nędzę. Pisarz nawołuje do przemian społecznych, uznając jednocześnie, że tylko gwałtowne rewolucyjne zmiany mogą odnieść skutek. Z kolei „Ziemia obiecana” Władysława Reymonta jest nie tylko wróżka zmarnowanego życia Karola Borowieckiego, ale także i przede wszystkim to obraz miasta molochu, wczesnokapitalistycznej Łodzi, to opis codzienności fabrykantów, która w całości podporządkowana jest pieniądzom. Nie ma w niej miejsca na uczucia i sentymenty: nawet rozrywki (wieczory w teatrze) i chwile powagi (pogrzeb) podporządkowane są... cenom bawełny. Łódź jest główną bohaterką powieści Reymonta. Jest to miejsce znienawidzone i jednocześnie uwielbiane przez mieszkańców - to miasto moloch. Potwierdzenie tej tezy znajdujemy już na początku powieści - fabryki pokazane są jako potwory: „długie czarne cielska i wysmukłe szyje-kominy". Ten potwór wchłania w siebie ludzi, wykorzy-stuje ich, eksploatuje bez litości, a później odrzuca ze wstrętem. Takie są losy dziesiątek tysięcy ludzi ze wsi, którzy przybyli tu w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Ich „łódzka przygoda" kończy się nieraz tragicznie - pozbawieni pieniędzy, a często i zdrowia muszą wracać w swe rodzinne strony. Kobieta, której mąż zginął w fabryce, obrzuca miasto przekleństwami: „a niech tam to miasteczko Łódź mór nie minie, niech ją ta ogień spali". Z drugiej strony istnieje grupa ludzi wprost zafascynowanych życiem wtym wielkim, rozwijającym się ośrodku przemysłu. Totzw. „Lodzermensche"- „łódzcy ludzie", marzący o „dorobieniu się" i realizujący to pragnienie za wszelką cenę, często kosztem innych. Ten typ reprezentuje trzech głównych bohaterów powieści: Stanisław Borowiecki, Maks Baum oraz Moryc Welt. Zwłaszcza Borowiecki i Welt doskonale wpisu-ją się w charakterystyczny dla Łodzi schemat. Ich największym marzeniem jest założenie fabryki i dorobienie się miliona - nie cofną się przed żadnym przenie-wierstwem i oszustwem, by zrealizować ten plan. Są przyjaciółmi, ale nie ufają sobie - nie mają złudzeń: krwiożerczy kapitalizm sprawia, że ludzie tracą wszelkie sentymenty i przyzwoitość. Łódź tworzy zatem nową rasę ludzi - agresywnych, bezkompromisowych dorobkiewiczów. Dzięki fabrykantom miasto rozwija się wspaniale - ciągle powstają nowe fabryki i pałace. Ponieważ ludzie, którzy dziś są milionerami, jeszcze wczoraj handlowali starzyzną lub zajmowali się lichwą, ich domy są urządzone z przepychem, ale bez gustu. Do warstwy nuworyszy należy np. fabrykat Muller, późniejszy teść Borowieckiego, który nie potrafi czytać i pisać. Łódź przeraża i przyciąga zarazem. Ciekawą postacią jest Halpern, prawdziwy wielbiciel miasta - codziennie po pracy wychodzi z kantoru na spacer, by podziwiać rosnące miasto - wierzy przy tym w siłę i potęgę Łodzi, której nie może złamać żaden krach czy plajta. Większość mieszkańców ma jednak o Łodzi takie zdanie, jak Moryc Welt: „Cudne miasto, ale co ja na tym zarobię?" Przemierzając dalej szlaki historii literatury warto przyjrzeć się również powieści Marii Dąbrowskiej zatytułowana „Noce i dnie”. Już sam tytuł polskiej sagi „Noce i dnie” sugeruje, że najważniejsze w tej książce Marii Dąbrowskiej jest zwyczajne życie rodziny Niechciców, mijający dzień za dniem - za tą codzienną krzątaniną kryją się gdzieś marzenia, tęsknoty, niespełnione ambicje i uczucia pani Barbary, ideały Bogumiła. Powieść Dąbrowskiej można określić mianem sagi rodzinnej. Pokazuje ona dzieje rodów Ostrzeńskich (z tej rodziny wywodzi się Barbara) i Niechciców od początku XIX w. po lata pierwszej wojny światowej. Pisarka starała się przedstawić przemiany, jakie na przestrzeni lat zachodzą w warstwie szlacheckiej. Na skutek ubożenia (represje po powstaniu styczniowym i nieumiejętne gospodarowanie), ale także budzenia się ambicji zawodowych i aspiracji, pozbawiona majątków szlachta przenosi się do miasta, gdzie zaczyna tworzyć nowoczesną inteligencję. Bratowa Barbary Niechcicowej, Michalina Ostrzeńska, rozwija swoje zdolności handlowe prowadząc sklep, sama pani Niechcicowa także marzy o przeprowadzce do Kalińca, gdzie widzi większe perspektywy dla dzieci. Rodzina Barbary i Bogumiła boryka się ze zwykłymi, charakterystycznymi dla tamtych czasów problemami. Bogumił troszczy się o majątek, którego jest zarządcą, ciężko pracuje, by zapewnić utrzymanie rodzinie. Barbara do pewnego stopnia lekceważy te wysiłki. Jest chimeryczna i nerwowa, przez całe życie wspomina są pierwszą nieszczęśliwą miłość; nie docenia męża, pragnie innego, bardziej „wzniosłego życia”, wieś ją nudzi. Uczucia przelewa na dzieci, zwłaszcza krnąbrnego i trudnego do wychowania Tomaszka. Barbara tłumaczy i ukrywa wszystkie słabi syna, co sprawia, że rośnie on na bezwzględnego egoistę. Starszą córkę, Agnieszkę umieszcza na dobrej pensji w Kalińcu. Młoda dziewczyna, chętna do nauki i cieki świata szybko się usamodzielnia i zaczyna kroczyć własną drogą. Podczas studiów zagranicznych - za sprawą narzeczonego Marcina Śniadowskiego - włącza się w działalność socjalistów. Życie Niechciców jest trudne i wypełnione pracą, w gruncie rzeczy spokojne i szczęśliwe. Barbara zaczyna to rozumieć dopiero p koniec życia, po śmierci męża. Mimo swego niełatwego charakteru bohaterce udaje się stworzyć prawdziwy dom i wpoić dzieciom (zwłaszcza córkom) najważniejsze wartości. Agnieszka, choć wyemancypowała się i uwolniła spod wpływu rodziny, przeniosła w dorosłe życie miłość do ojczyzny i szacunek do wartości etycznych, które zaszczepiła w niej matka. Rodzina u Dąbrowskiej to „pierwsza nauczycielka” każde człowieka, która kształtuje go i wywiera niezatarte piętno na jego dalszym życiu. Posuńmy się nieco dalej i spójrzmy na dzieło Mirona Białoszewskiego pt. „Pamiętnik z powstania warszawskiego”. Tutaj także czytamy o wydarzeniach w skali mikro, o tym, co dzieje się na danej ulicy, w danym domu. Nieważna jest cała wojna, nieobecne heroiczne idee, najważniejsza - myśl o ocaleniu, najistotniejsze czynności codzienne pozwalające przetrwać (ale też - bardzo absorbujące i niebezpieczne) - zdobywanie wody, pożywienia, ciągłe przemieszczanie się z miejsca na miejsce, ucieczka... Ludzkie tragedie i losy zostały przedstawione w Pamiętniku jako uzależnione od sytuacji w mieście. Autor wiele uwagi poświęca obrazom kolejnych etapów działań i słabnięcia powstania poprzez opisywanie sytuacji na ulicy, odgłosów walki dochodzących do schronów i piwnic, przez ukazanie zagrożenia wśród kruchych murów. Podaje informacje o sytuacji ogólnej, wskazując, które dzielnice są w rękach powstańców, a które zostały im odebrane przez Niemców. Z takiego sposobu pisania wyłania się szczegółowy zapis scenerii zdarzeń składających się na powstanie warszawskie